- Cześć kochanie. Poznaj Pablo. To mój nowy facet. Jest Hiszpanem i proszę cię zachowuj się. - powiedziała rodzicielka z uśmieszkiem.
- Dobry - odpowiedziałam
- Dzień dobry - powiedział ten cały Pablo i weszli z mamusią do domu. Oni ruszyli w stronę kuchni a ja w stronę salonu. Dziwiłam się że mama już w domu. Wręcz to był cud. Ostatni raz widziałam ją o tak wczesnej porze jak miałam 5 lat. Wzięłam pudełko z filmami siadając na kanapie. Szukałam łapczywie jakiegoś fajnego filmu. Znalazłam "Kac Vegas w Bangkoku". Kocham takie komedie. Włożyłam płytę do stacji DVD i rozłożyłam się na kanapie. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Pizza ! Wzięłam, zapłaciłam i uciekłam z powrotem do salonu. Położyłam się zajmując całą sofę. Nagle podeszła do mnie para "zakochanych"
- Możesz wziąć nogi ?- zapytała mama
- Nie ma miejsca - powiedziałam jak robot.
- Ej ! Jak ty się odzywasz ?! - krzyknęłam moja rodzicielka
- Ja ?! A ty ? Nie ma cie całymi dnami w domu i ty teraz ode mnie oczekujesz że będę uprzejma ?! Wiesz co się teraz dzieje z Tom'em ?! Ty nie zachowujesz się jak matka, zachowujesz się jak jakaś gówniara gorsza ode mnie ! Nie mamy, ani ja, ani Tom w tobie oparcia. Widzisz tylko swoją pracę ! - krzyknęłam i uciekłam do pokoju. Trzasnęłam drzwiami i od tak się rozpłakałam. Podeszłam do szafki nocnej i wzięłam moją Mp4. Przerzucałam szybko wszystkie piosenki i znalazłam swoją ulubioną. Adele - Roling in the depp. Kocham ją. Uspokaja mnie. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Nie pamiętam kiedy. Wstałam ze strasznym bólem głowy. Podeszłam do lusterka i zemdlałam. Wyglądałam okropnie, cała rozmazana, rozczochrana i w ogóle brzydka. Było ok. 10:00. Późno dzisiaj wstałam. Pobiegłam do szafy i ubrałam się w TO. Wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju brata.
- Cześć. Kiedy wczoraj wróciłeś ? - zapytałam wchodząc. Tom grał w jakąś gre.
- Nie wiem około 22:00. E no wiesz że matka się z pracy zwolniła ? - Zapytał odciągając wzrok od gry.
- Co ?! Chce teraz dopiero być idealną mamą ? Za późno - powiedziałam.
- Dokładnie. - powiedział, spuszczając wzrok.
- Idę na miasto, chcesz coś ? - zapytałam
- Nie, ja na razie nic nie potrzebuję. Narka.
- No cześć. - powiedziałam, zbiegłam na dół, wzięłam z lodówki jogurt i wybiegłam przed dom. Wsiadłam do samochodu i pojechałam na zakupy. Gdy tylko weszłam do H&M zobaczyłam James'a
- O cześć księciu - zażartowałam na przywitanie
- O! No cześć. Świetnie, że cię widzę. Mam sprawę, to znaczy nie ja tylko Niall. On chce się z tobą spotkać. - powiedział z uśmieszkiem
- Kiedy ty mi miałeś zamiar to powiedzieć. - zapytałam zdziwiona.
- No miałem do ciebie zadzwonić. Ale on chce się z tobą spotkać za godz. przy kawiarni "Lotos". - powiedział i znów zrobił błagalną minkę.
- No super. Ja tu przychodzę na zakupy i co? No okej, tylko teraz nie wiem czy się wyrobie - powiedziałam i popędziłam do samochodu. Za jakieś 15 min. byłam już w chałupie. Pobiegła na górę, wzięłam chłodny prysznic i ubrałam się w TO. Byłam strasznie zabiegana. Wybiegłam z domu i wsiadłam do samochodu. Jechałam jakieś 30 min. w rytmie muzyki reagge. Dojechałam ale tam go nie było. Nagle ktoś mi zasłonił oczy. Nie KTOŚ tylko blondyn. A ten blondyn to Niall.
- Zaprosiłem cie tu ale nie koniecznie tutaj będziemy. - powiedział, uśmiechnął się i zaprowadził mnie do swojego samochodu.
- Łołoło stop. Znam cie nie całą minutę i już mam wsiadać z tobą do samochodu ? A w ogóle to mam tutaj samochód - powiedziałam opierając się o samochód.
- Nic się nie martw, nie zgwałcę cię a samochodem KTOŚ się zajmie. - podkreślił "ktoś".
- No oke. - powiedziałam z niechęcią. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. W radiu ciągle leciały piosenki 1D co mnie po prostu już zaczynało denerwować. Nareszcie stanęliśmy pod wielką willą. Wyszłam i kopara mi opadła.
- No chodź - powiedział pokazując na białe drzwi. Powoli weszłam za nim. Zobaczyłam 4 chłopaków siedzących na kanapie oglądających jakiś film.
- Ej ! To Sara. Będzie dzisiaj ze mną na gali. - krzyczał Niall wymachując w stronę chłopców rękoma.
- Uhuhu skąd ty takie bierzesz - powiedział lockers
- No cześć - krzyknął Zayn.
- Dajcie dziewczynie odpocząć. A ... lubisz marchewki ? - zapytał z uśmieszkiem Louis
- Tak, uwielbiam- zażartowałam
- Kocham cięę ! - krzyknął
- STOP ! - powiedział krzycząco Liam - Uspokójcie się. Rzucacie się na dziewczynę jak na ostatni kawałek pizzy. Ogarnijcie się ! - krzyknął do nich i każdy powoli zaczął wychodzić z salonu. Gdy Mulant wychodził tylko szepnął mi do ucha
- I tak będziesz moja ...
**************************************************
Tak, tak.
Nic się nie dzieje, krótki itp.
No ale ja mam teraz karę na kompa i nie mam wielkiej wyobraźni i piszę
tak jakby po kryjomu więc długo nie mogę.
Ale zrozumcie.
Chce pisać i w następnym będzie się więcej działo.
Akcja się dopiero rozkręca
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
3 kom. = 3 rozdział :D <3
Zajebiste <3
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŁuu huuu ! jestem trzecia ! mam nadzieję że usunięty komentarz powyżej też się liczy :)
OdpowiedzUsuńRozdział taki w miarę, chociaż jak na drugi to mega :P Ciekawa jestem co siedzi w głowie Zayn'a .. hmm .. xD
Zaciekawiło mnie również co zrobiłaś że masz szlaban a tak serio, mam nadzieję że za niedługo się skończy bo pragnę dłuuugiego rozdziału :D
Całusy ♥